Biblia w rok/Dla nastolatków/Dzień 2

Dzień 2 · dla nastolatków 16+

Kain, Abel i pytanie, co dostaje od ciebie to, co najlepsze

Dzisiaj z Biblii: Księga Rodzaju 4,1-16 · około 7 minut czytania

Werset dnia

Jeśli będziesz dobrze czynił, czy nie zostaniesz wywyższony? A jeśli nie będziesz dobrze czynił, grzech leży u drzwi; a do ciebie będzie jego pragnienie, a ty będziesz nad nim panować.

Własnymi słowami: Jeśli wybierzesz dobro, podniesiesz głowę. Jeśli nie, zło już czeka pod drzwiami i chce cię mieć. Ale to ty masz nad nim panować.

Księga Rodzaju 4,7 · Uwspółcześniona Biblia Gdańska

Dwóch braci robi z pozoru to samo. Każdy przynosi Bogu coś ze swojej pracy. Jeden zostaje przyjęty, drugi nie, i nikt mu od razu nie tłumaczy dlaczego. Kilka wersetów później jeden z nich nie żyje. To pierwsze morderstwo w Biblii i zaczyna się od porównania z bratem. Zanim dojdziemy do pytania, czy to było sprawiedliwe, zobacz jeden szczegół, który łatwo przegapić.

Kain uprawia ziemię, Abel pasie owce. Po jakimś czasie obaj przynoszą Bogu ofiarę, czyli dar, którym człowiek mówi: to, co mam, mam od Ciebie. Warto zauważyć, że Kain wpada na to pierwszy. Nikt mu nie kazał. A jednak Bóg przyjmuje dar Abla, a na dar Kaina nie patrzy. Dlaczego? Nie dlatego, że woli mięso od warzyw. Każdy przyniósł to, czym się zajmował.

Różnica siedzi w jednym zdaniu. O Kainie czytamy tylko, że przyniósł coś z plonów. O Ablu, że przyniósł „z pierworodnych swej trzody i z ich tłuszczu”. Czyli pierwsze i najlepsze. Pomyśl, co to znaczy dla pasterza. Oddajesz pierwsze jagnię, zanim wiesz, czy urodzą się następne. To wymaga wiary, że potem też będzie dobrze. Kain dał to, co miał pod ręką. Może to, co mu zostało po żniwach. Nic złego, ale też nic, co by go kosztowało.

I tu ważna rzecz: Bóg nie skreśla Kaina. Przychodzi do niego i pyta: „Dlaczego się rozgniewałeś?”. Mówi mu, że droga jest dalej otwarta. Ostrzega, że zło czai się pod drzwiami, ale że Kain może nad nim zapanować. Kain nie odpowiada ani słowem. Zamiast przyjrzeć się swojemu darowi, patrzy na brata. Wyprowadza go na pole i zabija. Na pytanie „Gdzie jest twój brat?” rzuca: „Czy ja jestem stróżem mego brata?”. Biblia tego nie łagodzi. Pierwsza zazdrość między braćmi kończy się śmiercią jednego z nich.

Ta historia pyta o to, co i komu dajesz. Każdy w coś wierzy, także ktoś, kto mówi o sobie, że jest niewierzący. Nikt nie ma stuprocentowych dowodów na wszystko, a mimo to każdy czemuś oddaje swoje najlepsze godziny i najlepszą energię. Po tym najłatwiej poznać, w co naprawdę wierzysz. Pytanie z tej historii nie brzmi więc „czy dajesz coś Bogu”. Brzmi: z której kupki. Z tej pierwszej czy z tej, która została. I dotyczy tak samo kogoś, kto wierzy od dziecka, jak kogoś, kto dopiero się zastanawia.

Głębiej

Autor Listu do Hebrajczyków, piszący wiele wieków później, wraca do tej sceny i streszcza ją jednym słowem: wiara. Pisze, że Abel złożył lepszą ofiarę właśnie przez wiarę. Chwilę dalej dodaje, że bez wiary nie można podobać się Bogu. Kto do Niego przychodzi, musi wierzyć, że On jest i że nagradza tych, którzy Go szukają. To zmienia sposób czytania. Bóg nie wycenia tu daru jak na targu. Patrzy, co ten dar mówi o człowieku: czy ufa na tyle, żeby oddać coś, czego może mu zabraknąć. I jeszcze jedno. Odrzucony dar to nie odrzucony człowiek. Z Ablem Bóg nie zamienia w tym tekście ani słowa, z Kainem rozmawia dwa razy.

Trudne pytanie

Kain też coś przyniósł, a Bóg go odrzucił i nawet nie wyjaśnił dlaczego. Czy to nie jest zwyczajnie niesprawiedliwe?

Rozumiem, że tak to wygląda, i tekst faktycznie nie podaje powodu wprost. Mamy wskazówkę o pierworodnych zwierzętach i późniejszy komentarz o wierze. Reszta to domysły i lepiej to uczciwie przyznać. Zobacz jednak, co dzieje się potem. Bóg nie zostawia Kaina z urazą. Przychodzi, pyta, tłumaczy, że nic nie jest przesądzone. Nawet po morderstwie nie pozwala go zabić i daje mu znak, który ma go chronić. To nie wygląda na Boga, który ma ulubieńców, a resztę ma gdzieś. Wygląda raczej na kogoś, kto mówi trudną prawdę o darze i dalej walczy o człowieka. Nie musi cię to od razu przekonać. Warto tylko czytać tę historię do końca, a nie do piątego wersetu.

Co z tym zrobić

Zrób prosty rachunek. O której godzinie masz najlepszą głowę? Kiedy naprawdę ci się chce? Teraz sprawdź, co dostaje te godziny. U większości z nas szkoła, bo musi, a potem telefon, bo leży pod ręką. Ludzie, na których ci zależy, dostają to, co zostanie. Bóg, jeśli w ogóle, dwie minuty przed zaśnięciem, między jednym filmikiem a drugim. To nie zarzut, tylko obserwacja. Tak wygląda dawanie z resztek. A czas oddany na coś ważnego nie przepada. Często to on ustawia resztę dnia. Krok na ten tydzień: znajdź swoje najlepsze piętnaście minut i przez siedem dni oddaj je na jedną rzecz, w którą wierzysz. Jeśli wierzysz w Boga, niech to będzie czas z Nim: fragment Biblii i kilka własnych zdań. Bez telefonu w ręce.

Do przemyślenia

  • Gdyby ktoś obejrzał twój tydzień godzina po godzinie, co by powiedział o tym, w co naprawdę wierzysz?
  • Kain zamiast przyjrzeć się sobie, patrzył na brata. Z kim porównujesz się najczęściej i co to porównanie z tobą robi?
  • Bóg mówi Kainowi, że może zapanować nad tym, co czai się pod drzwiami. Co „leży pod drzwiami” u ciebie, kiedy ktoś obok dostaje to, na czym tobie zależało?

Jeden krok

Przez siedem dni oddaj swoje najlepsze piętnaście minut, nie ostatnie, na czytanie Biblii i szczerą rozmowę z Bogiem. Telefon zostaw w innym pokoju. Po tygodniu oceń uczciwie, czy coś się zmieniło.

Modlitwa

Boże, przyznaję, że najczęściej dostajesz ode mnie to, co zostanie po wszystkim innym. Nie obiecuję, że od jutra będzie idealnie. Chcę spróbować dać Ci kawałek dnia, w którym naprawdę mam jasną głowę, i zobaczyć, co z tego wyjdzie. Amen.

Chcesz więcej?

To rozważanie idzie tym samym planem co podcast „Biblia w rok”. Tego dnia czytamy: Księga Rodzaju 4-7.