Werset dnia
Anioł PANA wrócił ponownie, dotknął go i powiedział: Wstań i jedz, bo masz przed sobą daleką drogę.
Własnymi słowami: Anioł nie wygłasza kazania. Dotyka Eliasza i mówi: wstań, zjedz coś, bo twoja droga jeszcze się nie skończyła.
1 Księga Królewska 19,7 · Uwspółcześniona Biblia Gdańska
W Biblii jest człowiek, który prosi Boga, żeby pozwolił mu umrzeć. To nie jest czarny charakter ani ktoś, kto stracił wiarę. To Eliasz, jeden z największych proroków, czyli ludzi, przez których Bóg mówił do swojego narodu. I robi to dzień po chwili, o jakiej większość wierzących może tylko marzyć. Nikt go za to w tekście nie zawstydza. Warto zobaczyć, co dzieje się zamiast tego.
Najpierw jest góra Karmel. Eliasz staje sam naprzeciw czterystu pięćdziesięciu proroków bożka Baala i przed całym narodem, który nie może się zdecydować, w co wierzy. Proponuje test: czyj Bóg odpowie ogniem, ten jest prawdziwy. Nie zostawia sobie żadnej furtki. Albo Bóg odpowie, albo Eliasz jest skończony. Modli się kilkoma prostymi zdaniami i ogień spada. Ludzie padają na twarz i wołają: „PAN jest Bogiem!”. Potem prorocy Baala giną z ręki Eliasza. Biblia zapisuje to jednym zdaniem, bez upiększeń.
Następnego dnia królowa Izebel przysyła wiadomość: jutro o tej porze nie będziesz żył. I nagle nie ma tłumu. Nikt z tych, którzy wczoraj wołali, nie staje w jego obronie. Eliasz ucieka. Zostawia sługę, idzie cały dzień w głąb pustyni, siada pod krzakiem jałowca i mówi: „Dosyć już, PANIE. Zabierz moją duszę”. Nazwijmy to po imieniu: on nie chce dalej żyć. Ten sam człowiek, który wczoraj widział ogień z nieba.
Zobacz, czego Bóg nie robi. Nie mówi: weź się w garść. Nie mówi: jak możesz, po tym, co widziałeś na Karmelu. Nie robi wykładu o wierze. Eliasz zasypia, a anioł dotyka go i mówi: „Wstań i jedz”. Obok leży świeży placek i dzban wody. Eliasz je, pije i zasypia znowu. Anioł przychodzi drugi raz z tym samym: jedz, bo masz przed sobą daleką drogę. Sen, jedzenie, sen, jedzenie. Dopiero potem jest droga.
Na górze Horeb Bóg zadaje mu pytanie: „Co tu robisz, Eliaszu?”. I pozwala mu się wygadać. Eliasz mówi, że starał się z całych sił, że wszystko na nic, że został sam i że chcą go zabić. Mówi to dwa razy, tymi samymi słowami. Potem przechodzi wichura, trzęsienie ziemi i ogień, ale Boga w nich nie ma. Jest w cichym, delikatnym głosie. Ten głos nie każe Eliaszowi przestać czuć tego, co czuje. Poprawia jedną rzecz: nie jesteś sam, jest jeszcze siedem tysięcy takich jak ty. I daje mu Elizeusza, człowieka, który odtąd będzie szedł obok niego.
Głębiej
Dlaczego załamanie przychodzi akurat po zwycięstwie? Zwróć uwagę na jedną rzecz: Eliaszowi nie chodziło o widowisko. Chciał, żeby ludzie naprawdę wrócili do Boga. A kiedy Izebel mu grozi, nikt za nim nie staje. Cud się udał, ale nic się nie zmieniło. To często boli bardziej niż porażka: dać z siebie wszystko i zobaczyć, że nikogo to nie obeszło. Druga rzecz: Eliasz mówi „ja sam tylko pozostałem” i jest tego pewien. Tymczasem to nieprawda. Głęboki smutek potrafi kłamać. Podsuwa zdania, które brzmią jak fakty: nikt mnie nie potrzebuje, zawsze tak będzie. Bóg nie wyśmiewa tych zdań, ale też się z nimi nie zgadza.
Trudne pytanie
Jeśli Bóg naprawdę jest i mnie kocha, to dlaczego nie zabiera takich myśli, kiedy Go o to proszę?
Tego nie wie nikt i nie ufałbym komuś, kto ma na to gładką odpowiedź. Wiem tylko, co widać w tej historii. Eliaszowi Bóg też nie zabrał tych myśli jednym ruchem, choć chwilę wcześniej zesłał ogień z nieba. Dał mu sen, jedzenie, czas, długą drogę, pytanie, na które wolno było odpowiedzieć szczerze, i drugiego człowieka. To trwało tygodnie. Z tego wynika przynajmniej tyle: ciemne myśli nie są dowodem, że Bóg cię zostawił ani że masz za słabą wiarę. Depresja jest chorobą, a nie grzechem. Leczy się ją u lekarza i psychologa, tak jak leczy się złamaną nogę. Modlitwa i pomoc specjalisty nie wykluczają się.
Co z tym zrobić
Może znasz to z własnego życia: duży wysiłek, zawody, matura próbna, koniec związku, a potem pustka i myśl, że nic nie ma sensu. Jeśli to zwykłe wyczerpanie, zacznij tak, jak Bóg zaczął z Eliaszem: sen, jedzenie, wyjście z domu. To nie jest mało duchowe. Ale jeśli pojawiają się u ciebie myśli, że lepiej byłoby nie żyć, nie zostawaj z nimi w pojedynkę. Powiedz o nich dziś jednej zaufanej dorosłej osobie albo zadzwoń pod bezpłatny telefon zaufania dla dzieci i młodzieży 116 111, czynny całą dobę. W nagłym zagrożeniu dzwoń pod 112. A jeśli takie słowa mówi ci ktoś bliski, nie pouczaj i nie obiecuj tajemnicy. Zostań przy tej osobie i pomóż jej dotrzeć do dorosłego.
Do przemyślenia
- Dlaczego twoim zdaniem po wielkim sukcesie albo wysiłku tak często przychodzi dołek, a nie radość?
- Co pomaga ci najbardziej, kiedy jest ci naprawdę źle: czyjaś rada, czyjaś obecność czy coś jeszcze innego?
- Eliasz był pewien, że został sam, a to nie była prawda. Jakie zdania o sobie brzmią w twojej głowie jak fakty, choć może nimi nie są?
Jeden krok
Napisz dziś do jednej osoby, o której wiesz, że ma ciężki czas. Nie dawaj rad. Zapytaj, czy zjadła dziś coś porządnego, i zaproponuj spacer albo wspólny obiad.
Modlitwa
Boże, są dni, kiedy mam dość i nie umiem tego ładnie powiedzieć. Dziękuję, że Eliasz mógł Ci to powiedzieć wprost. Kiedy w mojej głowie robi się ciemno, przyślij mi kogoś i daj mi odwagę, żeby poprosić o pomoc. Amen.